floty rybackiej Reportaż o codziennym życiu, podróżach i doświadczeniach na pełnym morzu
Między 75° Północy a 25° Południa: Przygody rybaka z Sassnitz we flocie rybackiej
Reportaż o codziennym życiu, podróżach i doświadczeniach na pełnym morzu
Ta wystawa zabierze Cię na ekscytujący dokument z wód polarnych na południe Afryki, opowiedziany z perspektywy rybaka z Sassnitz Joachima Blumenthala, który był częścią floty rybackiej w kombajnie rybackim Sassnitz. Zanurz się w opowieściach o podróżach, wyzwaniach i codziennym życiu na pokładzie.
Joachim Blumenthal (ur. 1955) Joachim Blumenthal rozpoczął swoją karierę w kombinacie rybackim w Sassnitz na początku lat 70-tych. Po ukończeniu szkoły odbył staż jako monter okrętowy w latach 1971-1973. W grudniu 1972 r. wyruszył w swój pierwszy rejs jako praktykant na statku pomocniczym "Karl Marx". Po ukończeniu stażu podróżował na FT "Kattegat" jako asystent silnika. FT oznacza trawler zamrażalnię - duże dalekomorskie statki rybackie z własnymi urządzeniami do zamrażania, które przetwarzały i głęboko zamrażały połów bezpośrednio na pokładzie.
W Saßnitz były różne rodzaje statków rybackich, ale trawlery zamrażalnie stanowiły trzon globalnej floty rybackiej Fischkombinat. Po odbyciu służby wojskowej w Prora (1974-1975) został przeszkolony i zatrudniony jako inżynier chłodnictwa na FT "Großer Belt". Mężczyźni pracujący przy systemach chłodniczych byli z szacunkiem nazywani na pokładzie "niedźwiedziami polarnymi". W wieku zaledwie 22 lat otrzymał licencję oficera technicznego C2, co czyni go jednym z najmłodszych oficerów technicznych w kombinacie rybnym Saßnitz. Jako oficer techniczny ds. systemów chłodniczych (TOK) podróżował do różnych obszarów działania - w tym Mozambiku, Morza Barentsa, Szkocji i Irlandii. Kilkakrotnie brał udział w tzw. misji Pimarda, ostatnio jako 1. oficer techniczny. Opuścił NRD w 1989 r.
Po ukończeniu dalszych studiów i uzyskaniu patentu inżyniera morskiego kontynuował karierę w międzynarodowej żegludze handlowej - na statkach chłodniach ("łowcach bananów"), specjalnych statkach dokujących (liniowcach Baco) i kontenerowcach, ostatnio jako szef. Z powodów zdrowotnych musiał przedwcześnie zakończyć karierę na morzu. Pokazane tu zdjęcia opowiadają o czasach, gdy trawlery mrozowe wyruszały z Sassnitz na odległe łowiska - tygodniami i miesiącami w drodze, kierując się na Morze Barentsa, Atlantyk lub wybrzeże Afryki. Pokazują pracę pod pokładem, lód na nadburciach, hałas silnika i koleżeństwo. Wiele się zmieniło. Wielka flota przeszła do historii. Ale port pozostał. Każdy, kto kiedykolwiek stąd wypływał, nadal najpierw tam wraca. Stajesz na nabrzeżu, patrzysz na wodę i pamiętasz, skąd przybyłeś. Każdy, kto wypłynął tu w morze, nosi to ze sobą - szum wiatru, zapach oleju napędowego i soli, pierwsze światło nad molo. Tak więc te obrazy to nie tylko wspomnienia o statkach i misjach, ale także o podejściu do życia, które narodziło się w Sassnitz - i które wciąż można poczuć, patrząc na port z miasta.



