Ulla van Daelen i Nina Hoger – Stary dźwięk i morze
Koncert
Ulla van Daelen i Nina Hoger
„Stary dźwięk i morze”
Wieczór poświęcony temu, co zawsze nas porusza...
„Stary dźwięk i morze”
Wieczór poświęcony temu, co zawsze porusza nas jak morze...
O tęsknocie za dalą, za bliskością oraz o tym, by po prostu usiąść i wsłuchać się w szum morza... wrażliwie, z wielką klasą i humorem przedstawione przez Ninę Hoger oraz dźwięki harfy Ulli van Daelen.
Obie artystki, które od lat z powodzeniem występują z zabawnym programem „Weihnachtsschmaus”, łączy woda: Nina Hoger, urodzona w Hamburgu, oraz Ulla van Daelen ze swoją harfą, której brzmienie i tak kojarzy się z tym mokrym żywiołem. Niemniej jednak ten program nie będzie bynajmniej „plaskotał sobie spokojnie”, a wręcz przeciwnie – zapewni wiele niespodzianek!
Opinie prasowe:
„Nina Hoger oczarowała gości w Rosengarten swoim potężnym głosem i ogromną ekspresją. Momentami było to również ostre i pełne humoru. Hoger niejednokrotnie rozbawiła publiczność. Potem znów zabrzmiały cichsze dźwięki. Atmosferę tego cudownego wieczoru dopełniła harfistka Ulla van Daelen. „Obie artystki zachwyciły publiczność podczas festiwalu.”
(Frankfurter Rundschau)
„Już pierwsze dźwięki harfy pozwoliły gościom zanurzyć się w świecie pełnym magii, w głębinach pod powierzchnią wody, budząc jednocześnie tęsknotę za delikatnym i nieustannym szumem fal oraz słonym powietrzem. Nina Hoger i Ulla van Daelen zachwyciły publiczność. Podczas Dni Kultury w Lich prawie żadne miejsce na widowni nie pozostało puste. Publiczność była zachwycona, w końcu aktorka i harfistka zabrały widzów w swoją podróż nad morze. „Najchętniej chcielibyśmy popłynąć z teatru prosto nad morze.”
(Gießener Allgemeine)
Ulla van Daelen zawsze trafiała na właściwe dźwięki na swojej harfie. Również w tej najnowszej produkcji z wielką swobodą porusza się między folkiem, muzyką światową i popem. Od czasu do czasu słychać echa muzyki klasycznej i jazzu. „Dzięki swojej kunsztownej, filigranowej technice i radości z grania szybko wzbudziła entuzjazm w całej sali.”
(OHZ)
„Były pieśni szantowe do wspólnego śpiewania (sama publiczność stała się chórem szantowym), recytacja w stylu Freddy’ego Quinna, a nawet zagrano starą marynarską balladę „La Paloma”. Po tym niezwykle przyjemnym wieczorze rozległy się gromkie oklaski – a bis, który można by nazwać „morskim”, został umiejętnie „wypuszczony na wodę”, jeśli można tak powiedzieć.”
(Rheinische Post)
