Sześcioosobowy zespół „KEIMZEIT” w ramach trasy promującej swój nowy album „ACH, DIE MENSCHEN” zawita również do kurortu bałtyckiego Binz. Ciesz się świetną muzyką w wykonaniu Keimzeit!
Keimzeit do dziśzajmuje wyjątkową, choć dyskretną pozycję na niemieckiej scenie muzycznej. Niezrażony modnymi trendami i wspierany przez grono fanów, którzy bardziej cenią sobie niezawodność niż szybki efekt, zespół sprawia wrażenie świadomie pielęgnowanego anachronizmu o własnym znaczeniu kulturowym. Ich obecność wynika nie tyle z głośności, co z niezwykłej ciągłości, którą w obecnym krajobrazie muzyki pop można niemal uznać za alternatywę.
Wraz z czternastym już albumem „Ach, die Menschen” zespół Keimzeit kontynuuje ten niezwykle indywidualny kierunek. Utwory przekonują spokojną muzyczną pewnością siebie oraz charakterystycznymi, „
”, a niekiedy misternie splecionymi tekstami, które od dziesięcioleci wyróżniają Norberta Leiseganga. Zawsze warto wsłuchać się uważnie: subtelne obserwacje, przypadkowe puenty, drobne zwroty akcji w toku myśli często ujawniają swoje znaczenie dopiero przy drugim odsłuchu. W tym kontekście album „Ach, die Menschen” jest albumem Keimzeit w najlepszym wydaniu.
O ZESPOLE
Jednym z znaków rozpoznawczych Keimzeit jest niepowtarzalny wokal Norberta Leiseganga. Od samego początku istnienia zespołu Norbert i jego brat Hartmut Leisegang (bas) występują na scenie jako KEIMZEIT. Andreas „Spatz” Sperling (fortepian, organy, wokal) dołączył do zespołu w 1993 roku. Ponadto od wielu lat skład zespołu wzbogacają Lars Kutschke z Drezna (gitara), Sebastian Nachtwei (trąbka, flugelhorn i wokal) oraz Lin Dittmann z Erfurtu na perkusji.
Piosenki KEIMZEIT odzwierciedlają nasze życie – czasem ironicznie, czasem żartobliwie, a najczęściej z przymrużeniem oka. Od rocka po ballady – ta szóstka muzyków oferuje tak szerokie spektrum, że trudno zaszufladkować ten zespół. Czy to w utworze „Kling Klang” o Ziemi Ognistej, na statku do „Singapuru”, czy też z „Hausmeisterem” na „Berlinale” – piosenki KEIMZEIT opowiadają urocze historie.
