Ina Paule Klink oczarowuje publiczność własnymi piosenkami i opowieściami, które poruszają słuchaczy swoim urokiem i głębią.
Czy to jako elokwentna „Alex Holtkamp” w długoletnim hicie stacji ZDF „Wilsberg”, czy też jako rozważna szefowa kancelarii Dominique Kuster w serialu „Der Zürich-Krimi” u boku Christiana Kohlunda – Ina Paule Klink należy do najbardziej charakterystycznych postaci niemieckiej telewizji. Przez dziesięciolecia tworzyła role, które zapadają w pamięć i poruszają widzów.
Jednak Ina Paule Klink to znacznie więcej niż tylko aktorka. Muzyka jest miejscem, w którym ujawnia swoje najbardziej intymne oblicza. Już swoim debiutanckim albumem „Paule” (2021), a następnie „wunderschön unperfekt” (2022) i „vertraulich” (2025), nadała swojej twórczości imponujący charakter. Teraz jej czwarty album „Weiter” (2027) stanowi kolejny punkt kulminacyjny jej muzycznej podróży. We współpracy z producentem i współautorem Wayne’em Jacksonem powstają utwory, które są równie intymne, co głębokie, olśniewające i pełne życia – a przy tym nieustannie pozwalają sobie na figlarne mrugnięcie okiem.
Wieczór z niezwykle czarującą Paule otwiera przestrzeń, w której na chwilę można zapomnieć o troskach świata. Wraz ze swoim znakomicie skomponowanym zespołem – Wayne’em Jacksonem ( gitara elektryczna, bęben basowy, sample, wokal; m.in. The Dostoyevskys, The Dead Lovers, Bela B.) oraz Michaelem O’Ryanem ( kontrabas; m.in. Nina Hagen, Chinchilla Green) – zabiera swoją publiczność w emocjonalną podróż między lekkością a głębią. Pomiędzy śmiechem a cichą melancholią powstają chwile, które poruszają i pozostają w pamięci. Paule oczarowuje swoimi cudownymi, autorskimi piosenkami i bardzo osobistymi opowieściami, w których – raz z humorem, raz na poważnie – pozwala zajrzeć do swojego prywatnego życia. Wszystko to udaje się jej tak bez wysiłku, ponieważ dzięki swojej ciepłej, sympatycznej osobowości i dużej dozie naturalności w mgnieniu oka sprawia, że każdy widz czuje się serdecznie mile widziany.
Wieczór, który pozostaje w pamięci – i który aż za bardzo chciałoby się powtórzyć.

