Nastoletnia uczennica o konserwatywnym wychowaniu, która wraz ze swoim chórem wybiera się na weekendową wycieczkę do klasztoru, jest w centrum niezależnego dramatu "Little Trouble Girls". Podczas wycieczki dzieją się rzeczy, które wpływają na jej samoocenę, wiarę i relacje z najlepszą przyjaciółką. Precyzyjnie opowiedziany film, który umiejętnie przeplata momenty niespokojne i niespokojne, opiera się na swobodnej i dokumentalnej obserwacji. Ci, którzy zaangażują się w specyficzny styl i rytm filmu, będą świadkami szczerego, wrażliwego portretu młodzieńczych lęków i samoświadomości.
16-letnia, introwertyczna Lucija (Jara Sofija Ostan) uczęszcza do katolickiej szkoły i na prośbę matki dołącza do dziewczęcego chóru. Tam poznaje starszą o dwa lata Anę-Marię (Mina Švajger). Dwie różne dziewczyny zaprzyjaźniają się. Ich przyjaźń zostaje wystawiona na próbę podczas letniego weekendu prób w wiejskim klasztorze - podobnie jak chrześcijańskie przekonania Lucii. Podczas pobytu na odludziu jej seksualność budzi się, gdy czuje pociąg do starszego mężczyzny. Ma to konsekwencje dla spojrzenia Lucii na świat i samą siebie, a także wpływa na interakcje w grupie.
Po czterech filmach krótkometrażowych słoweńska reżyserka Urška Djukić prezentuje swój pełnometrażowy debiut, w którym uważnie bada wewnętrzne konflikty nastolatki i czyni je namacalnymi dla widza. Lucija (świetna: nieprofesjonalna aktorka Jara Sofija Ostan) jest rozdarta między seksualnym zainteresowaniem, pragnieniem przygody, wiarą i sztywnymi normami. Konflikt ten symbolizują najbliższe jej osoby. Podczas gdy pewna siebie i ekstrawertyczna Ana-Maria stopniowo budzi ducha Lucii, zakonnice i chórzystka Lucii symbolizują surowe, napominające głosy.
Przypominają młodym kobietom o znaczeniu religii i konserwatywnych wartościach - i imponują im, czym jest grzeszne zachowanie i jakie konsekwencje pociąga za sobą. Ogólnie rzecz biorąc, Djukić często i odpowiednio wykorzystuje metaforyczne korespondencje, które oznaczają pożądanie, tęsknotę i "granice tego, co dozwolone". Na przykład często widzimy krucyfiksy, krzyże i inne chrześcijańskie symbole, w tym kwiaty zapylane przez pszczoły.
W "Little Trouble Girls" nie należy spodziewać się zaskakujących zwrotów akcji czy eksperymentów dramaturgicznych. Zamiast tego dominuje nastrojowy język wizualny i powolny styl narracji, skupiający się na spowolnieniu i bardzo często na czystej obserwacji. To dokumentalne podejście przewija się zresztą przez cały film, który jest słoweńskim kandydatem do Oscara w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy. Z drugiej strony, niespokojne zachowanie głównego bohatera przejawia się czasami w bardziej niekonsekwentnych fragmentach i sekwencjach. Djukić skupia się wówczas na otoczeniu (przyrodzie, zabytkach sztuki i architekturze klasztoru) lub na krótko zwraca uwagę na bliźnich Lucii, takich jak chórmistrz czy inne dziewczęta.
"Little Trouble Girls" czerpie napięcie z ulotnych momentów codzienności, z niezobowiązujących rozmów, spojrzeń i gestów bohaterek. Kiedy młode kobiety rozmawiają na tematy takie jak seks czy pierwsza miesiączka, mimika i język ciała mówią więcej niż tysiąc słów. Sceny te ujawniają również niepewność i wstyd Lucii. Wiele pozostaje niewypowiedziane w tym minimalistycznym dramacie o dojrzewaniu, ale to jest jego siła. Film rozkwita dzięki aluzjom i odniesieniom oraz znajduje dobrą mieszankę powściągliwości i sugestywności, która rzuca widzowi wyzwanie, by skoncentrował się na filmie.
Tematy są złożone i wielowymiarowe. Wymagają też uważnego przyjrzenia się liniom pośrednim i niuansom. Oprócz wspomnianych już tematów (przebudzenie seksualne, dorastanie itp.), "Little Trouble Girls" zawiera również komentarze na temat presji społecznej, struktur patriarchalnych, dynamiki grupy i usamodzielniania się kobiet. Ostatecznie "Little Trouble Girls" zostaje również zapamiętany jako film polityczny, który wykracza daleko poza wewnętrzne zmagania i osobiste wyzwania nastolatków.



